czwartek, 17 kwietnia 2014

2

Przerażona zaczęłam się cofać. Moje ręce drżały równie mocno, co nogi.  Nie mogłam w to wszystko uwierzyć zdawało mi się, że to sen, a raczej koszmar. Do rzeczywistości sprowadzał mnie pulsujący ból ręki. Nie odrywając od niego wzroku dalej cofałam się, aż w końcu dotknęłam plecami jakiegoś starego budynku. Doszło do mnie, że nie mam już dokąd uciec, sama siebie zapędziłam w kozi róg.  Mężczyzna powoli podniósł się- kaptur doskonale zakrywał jego twarz. Strach, który wypełnił nawet najmniejszą komórkę mojego ciała, dawał się we znaki. Serce biło mi tak mocno, że aż powodowało ból w klatce piersiowej. Nieznajomy powoli kroczył, delikatnie snując po starej brukowanej kostce. Kiedy był zaledwie metr ode mnie, zatrzymał się. Nie wiedziałam, co mam robić, tysiące myśli i wspomnień przelatywało przez mój umysł.
 -Kim ty jesteś? – wykrztusiłam. Byłam tam zupełnie sama, nieznajomy mógł mnie okraść, lub co gorsza zgwałcić, ale on tylko przyglądał się. Kiedy powrócił oddech, a serce zwolniło zrobiłam niepewny krok w jego stronę. Ciekawiło mnie, kto kryje się pod tym kapturem. Mężczyzna wykonał gwałtowny ruch do tyłu, a ja wystraszyłam się jeszcze bardziej. Nieznajomy uniósł ręce i powoli ściągnął kaptur -nie tego się spodziewałam. Ujrzałam całkiem sympatyczną twarz z dwu dniowym zarostem i małym smukłym noskiem. Moją uwagę w szczególności przykuły jego oczy, były mocno czerwone, a momentami zdawały się płonąć.
 -Jesteś taka podobna... - delikatnie objął ręką mój policzek, strach sparaliżował mięśnie, nie pozwalając nawet na drobny ruch.- Usta -zaśmiał się -usta macie identyczne... tylko oczy... - dodał z rozczarowaniem. Zdziwił mnie ton jego głosu, słowa wypowiadał z taką czułością, jakby kierowane były do... córki.
- Kim ty jesteś? - zapytałam ponownie. Mężczyzna zamrugał kilka razy i nieprzytomnym głosem, jakby dopiero, co się obudził odpowiedział:
-Jestem twoim...  – odchrząknął.- Mam na imię Pentan. Pochodzę z planety Satera, z której zresztą ty też pochodzisz... - I w tym momencie wszystko było jasne - trafiłam na świra. Strach znów powrócił, lecz ten różnił się od poprzedniego.
-Dobrze, to ja już pójdę, mama czeka na mnie z kolacją - zaczęłam iść szybszym tempem w stronę starego sklepu. "Tylko się nie odwracaj"- powtarzałam w myślach, ale pokusa była silniejsza. Szybko obróciłam głowę, ale jego już tam nie było. "Okej to wszystko mi się wydawało, głupi kaprys mojej wyobraźni" - westchnęłam i ruszyłam dalej. Nagle zza sklepu wyszedł Pentan. Stanęłam jak wryta, a od tego wszystkiego rozbolała mnie głowa.
-Wiem, że to ci się wydaje dziwne i... jakby to ująć... nowe, ale zrozum musisz ze mną wrócić. – Wpatrywałam się w niego z otępieniem i małą nadzieją, że zaraz zniknie niczym straszna zjawa, ale im dłużej mu się przyglądałam tym bardziej stawał się realny.
-Okeeeej - ostrożnie ominęłam kolesia. W tej chwili moim jedynym celem było dotarcie do domu. Ponownie zaczęłam uciekać, co jakiś czas obracając się, ale więcej już go nie zobaczyłam. Po kilku minutach paniki i stresu wbiegłam do domu szybko zamykając za sobą drzwi. Spojrzałam jeszcze przez szybę - nikogo nie było. Odetchnęłam z ulgą, mruknęłam jeszcze szybkie "wróciłam" i pobiegłam do swojego pokoju. Powoli usiadłam na łóżku, niepewna tego, co się wydarzyło wplotłam jeszcze trzęsące się ręce we włosy i zaczęłam rozmyślać. 
-Dobrze, trzeba to podsumować- mówiłam sama do siebie- jakiś mężczyzna o imieniu Pentan, nie wiadomego pochodzenia, ni stąd ni zowąd pojawił się w jasnoniebieskim blasku... - Zdałam sobie sprawę, że to, co powiedziałam nie miało najmniejszego sensu. Wstałam z łóżka i zaczęłam przechadzać się po pokoju.
-To wszystko da się racjonalnie wytłumaczyć – kontynuowałam.- Nie... jednak nie da - dodałam zrezygnowanie. Nagle otworzyły się drzwi - przerażona odskoczyłam do tyłu.
-Nic ci nie jest kochanie? - Powiedziała z lekka zdziwiona mama.- Z kim rozmawiałaś?- tym pytaniem zbiła mnie z pantałyku. W  mojej głowie toczyła się bitwa między „powiedzieć jej", a „ i tak mi nie uwierzy”.
-Eee... dzwoniła do mnie Lara i omawiałyśmy film także... – Niestety, wygrała myśl, że i tak mi w to wszystko nie uwierzy, bo w końcu, jaki dorosły uwierzyłby w tego typu historie?

-Dobrze, w takim razie chodź na dół zrobiłam kolacje. - Kiwnęłam głową i wyszłam tuż za nią. Cały wieczór rozmyślałam o tym mężczyźnie."Dlaczego doczepił się właśnie do mnie?", "A może uciekł z wariatkowa i straszy innych ludzi, ale to światło i ten ból w ręce..." Wszystko wydawało się jednym wielkim snem. Byłam zbyt nie przytomna, żeby coś zjeść, więc kolacji prawie nie tknęłam, chociaż była moja ulubiona sałatka. W końcu przyszedł najlepszy czas na rozmyślania - noc. Położyłam się na łóżku i analizując po raz setny dzisiejszy dzień, coś w moim pokoju zaskrzypiało. Przewróciłam się na drugi bok,  jakiś czarny kontur śmignął tuż przede mną. Podniosłam się i przetarłam oczy, rozejrzałam się dokładnie badając każdy kącik. "Pięknie nawet teraz mam zwidy" - i znów coś zaskrzypiało, a po chwili  huk - z mojego biurka spadła książka. Serce znów oszalało, próbowałam znaleźć włącznik od lampki, ale ręce za bardzo mi drżały. "No gdzie on do cholery jest?" - szeptałam zdenerwowana. Wtem poczułam zimny powiew na szyi, ciarki przeszły mnie od ramion, aż do palców u stóp. Pisnęłam i schowałam się pod kołderką. Idiotyczne wiem, ale tylko to mnie uspokajało w dzieciństwie, kiedy miałam zły sen, lub coś mnie wystraszyło. Kilka większych wdechów i serce zwolniło. Nagle nastała głucha cisza. Odetchnęłam z ulgą, ale w tedy poczułam jak coś powoli ściąga ze mnie  całą pościel…
Przepraszam, że post dodaje dopiero teraz  i to w dodatku dość krótki, no ale komputer w naprawie, a potem jak mi go oddano okazało się, że jest w jeszcze gorszym stanie niż poprzednio. No cóż przynajmniej miałam czas na wymyślenie dalszych losów Lily ;D Napisanie tak krótkiego działu i tak zajęło mi trochę więcej czasu niż przypuszczałam ;/ No ale w końcu udało się i mam nadzieję, że się spodoba ;) Przejrzałam 100 razy czy nie ma błędów, ale jeśli jakiś się znajdzie proszę o napisanie tego w kom - poprawię go ;D Jeśli zdecydujesz się skomentować to jedna zasada - ma być szczery ;) Nawet jeśli chcesz skrytykować ten rozdział na pewno się nie obrażę ;)

2 komentarze:

  1. Genialne czekam na więcej *.*!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny ! Genialny ! Niesamowityy ! Itp.. Aww kocham !:*
    Kiedy next'cik będzie ?
    Nie moge się doczekać ! *.*

    OdpowiedzUsuń